Get Adobe Flash player

postheadericon Robert Kamionowski: Dlaczego kandyduję?


kamionowski-robertOd prawie 6 lat mieszkam na Zielonej Białołęce. Jestem radcą prawnym. Od 15 lat działam w samorządzie radców prawnych, pełniąc m.in. funkcję Wiceprezesa Krajowej Rady Radców Prawnych, jestem także w Zarządzie Fundacji Radców Prawnych zajmującej się działalnością charytatywną.

 

Jestem współzałożycielem i członkiem Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia „Moja Białołęka”. Działam także w Radzie Rodziców przy Szkole Podstawowej Nr 31 na ul. Kobiałka. Ostatnie lata poświęcam na angażowanie się w życie naszej dzielnicy, na lokalne inicjatywy, naciskanie na władzę, aby pamiętała o dalszych od ratusza kątach Białołęki. Jestem pewnie taką osobą, o której mówi się „społecznik”. Mam 46 lat, żonę i dwie córki, i jedno marzenie – aby moja Białołęka była najwspanialszym miejscem w Warszawie.

 

Można zapytać – czy to mało? Po co jeszcze „pchać” się do lokalnej polityki? Odpowiedź na takie pytanie jest o tyle prosta, co i skomplikowana.

 

Wiele lat temu, szukając miejsca na nasz rodzinny dom, zaglądaliśmy z żoną na Białołękę. Słyszeliśmy, że to dobre miejsce do zamieszkania, i rzeczywiście, w tym czasie, na początku nowego wieku, Białołęka jako samodzielna gmina warszawska była tą, która rozwijała się najprężniej i najszybciej. Powstawały nowe drogi, budowano szkoły, ośrodek kultury, sportu. Gminą Białołęka rządziła wtedy „Gospodarność”, a rozwój był naprawdę widoczny z dnia na dzień. Zwabieni pięknem przyrody na Zielonej Białołęce (wtedy jeszcze się tak nie mówiło, niemal cała Białołęka była „zielona”) znaleźliśmy kawałek pola i zaplanowaliśmy nasz nowy dom. Tak, jak my, zrobiło w tym czasie setki, a może nawet tysiące osób.

 

Byliśmy przekonani, że znaleźliśmy nasze miejsce w Warszawie, że tu będzie nam się mieszkało dobrze, na przedmieściach, ale miło i wygodnie.

 

Potem zmienił się ustrój Warszawy i zamiast samodzielnej Gminy Białołęka, powstała Dzielnica bez własnych kompetencji, podległa ratuszowi w Warszawie, a nie rządzona przez nas – mieszkańców z Ratusza na Modlińskiej.

 

„Zielona Białołęka” to nasza mała Ojczyzna, tu rosną nasze dzieci, tu córka chodzi do szkoły. Dlatego nie mogę pogodzić się z traktowaniem Białołęki jak najgorszego miejsca w Warszawie. Problemy te szczególnie dotyczą właśnie Zielonej Białołęki. Miasto musi rozwijać się w sposób zrównoważony, a obecna polityka władz Warszawy i Dzielnicy prowadzi do wykluczenia części jego mieszkańców z rozwoju i dobrodziejstwa cywilizacji. Codziennie stoimy w ogromnych korkach, nasze dzieci chodzą do przepełnionych szkół, brak jest publicznych przedszkoli i placówek służby zdrowia, a mieszkańcy zarówno ogrodzonych osiedli, jak i jednorodzinnych domów, nie mają gdzie wyjść na spacer, bo brakuje chodników, ścieżek rowerowych i terenów rekreacyjnych.

 

TO TRZEBA ZMIENIĆ!

 

Politycy i partie rządzące Warszawą nie potrafią oderwać się od swoich partyjnych interesów. Nadal ważniejsze są strategiczne cele polityczne, wygranie kolejnych wyborów, obsadzenie kolejnych etatów, niż zapewnienie mieszkańcom odległych od centrum miejsc minimum wygody w codziennym życiu. Politycy obiecują Wam metro, tramwaj, nowe szkoły, ale to są tylko obietnice przedwyborcze. Tramwaju nie buduje się w ciągu 1 kadencji władz, ale już teraz trzeba te plany zatwierdzić i zarezerwować środki finansowe i tereny, podczas gdy plany rozwoju opracowywane przez władze Warszawy dla Zielonej Białołęki zakładają poprawę być może już w 2035 roku! Ilu z nas będzie jeszcze tu mieszkać?

 

Wszyscy pamiętają kampanię wyborczą Hanny Gronkiewicz-Waltz sprzed 4 lat i mapę „rozwoju” Warszawy. Ile z tych obietnic się spełniło? A ile z programu rządzących Warszawą i dzielnicami partii politycznych dotyczyło Białołęki? Władze chwalą się Mostem Północnym (planowanym jeszcze za prezydentury Pawła Piskorskiego, który na pewno miano rozpocząć jeszcze w czasie rządów Lecha Kaczyńskiego…) – ale to inwestycja ogólnomiejska i obwodnica Warszawy! Reszta Trasy Mostu Północnego do Zielonej Białołęki ma dotrzeć najwcześniej w roku 2025, a Trasa Olszynki Grochowskiej w roku 2035. Jak na razie, ze znaczących inwestycji mamy na Białołęce powiększoną oczyszczalnię i spalarnię odpadów Czajka i hale targowe dla kupców ze Stadionu. A prócz tego powstające osiedla mieszkaniowe na dziesiątki tysięcy mieszkańców, bez zapewnionego choćby minimum infrastruktury.

 

Dlatego zdecydowałem się kandydować do Rady Dzielnicy Białołęka z mojego rodzinnego okręgu na Zielonej Białołęce, aby nie stać biernie i nie czekać, aż inni coś obiecają i tego nie spełnią. Chcę wraz z „Gospodarnością” odmienić oblicze Białołęki, zadbać o to, by na Zielonej Białołęce mieszkańcy nie czuli się warszawiakami drugiej, czy kolejnej kategorii.

Nasza Zielona Białołęka powinna i może być najpiękniejszym miejscem w Warszawie, prawdziwie Zieloną Dzielnicą. Nie pozwólmy, aby zmarnowano tę szansę.

 

WEŹMY ZIELONĄ BIAŁOŁĘKĘ W SWOJE RĘCE!

 

Ja, w przeciwieństwie do polityków, nie będę obiecywał tego, czego spełnić nie można. Chcę doprowadzić do załatwienia spraw być może drobnych w skali miasta, ale najważniejszych dla nas – mieszkańców.

 

Celem „Gospodarności” jest rozwiązanie najważniejszych problemów Białołęki:

- poprawa i udrożnienie systemu komunikacji

- rozwiązanie problemów oświatowych

- rozwój infrastruktury, budowa dróg, chodników, centrów rekreacji, sportu i kultury

- przywrócenie Białołęce samodzielności i samorządności

 

Mam na to pomysły, ale proponuję, aby zacząć od najprostszych spraw, ale jakże ważnych dla każdego z mieszkańców:

  • budowa chodników i ścieżek rowerowych, bo bez nich nie możemy wyjść z domu
  • budowa parkingów przy każdej szkole, terenie rekreacyjnym i miejscu publicznym
  • poprawa komunikacji publicznej, nowe linie autobusowe i przystanki, parkingi Park&Ride przy SKM i tramwaju
  • zmiana starych planów zagospodarowania przestrzennego i uchwalenie brakujących
  • przystąpienie do budowy kanalizacji
  • utworzenie Centrum Lokalnego Zielonej Białołęki, z najważniejszymi funkcjami miejskimi jak ośrodek kultury, sportu, zdrowia

 

Brakuje nam też nowych szkół. Zmieniająca się struktura demograficzna zmusza do niekonwencjonalnych rozwiązań. Na Zielonej Białołęce powinno powstać liceum i zespoły szkół, dostosowane do różnic i zmian demograficznych. Oprócz terenów po dawnym PGR Bródno, mamy dobre miejsce, na którym można wybudować nowy zespół szkół, w tym także liceum, którego na Zielonej Białołęce nie ma i żadna władza go nie planuje. A przy liceum powinno też znaleźć się gimnazjum, bo za kilka lat nasi 7-latkowie skończą podstawówki i pójdą do gimnazjum, a gimnazjaliści będą zmuszeni poszukać sobie liceum na Pradze albo jeszcze dalej.

 

Dobrodziejstwem, ale i problemem naszej dzielnicy są dzieci. Nie każdego stać na przedszkole prywatne. Skoro brakuje przedszkoli publicznych, zamiast inwestować miliony w ich budowę, władze mogą kontraktować miejsca w prywatnych przedszkolach dla naszych najmłodszych mieszkańców, co w efekcie będzie znacznie tańsze i bardziej elastyczne, bo miejsca będą tam, gdzie ich w danym momencie potrzeba, a nie tylko tam, gdzie po wielu latach wybudowano wreszcie nowe przedszkole.

 

Mniej obietnic i chwalenia się, więcej rzetelnej pracy.

GOSPODARNOŚĆ – NIE POLITYKA

 

 

Robert Kamionowski

Kandydat na Radnego Dzielnicy w okręgu IV

 

postheadericon Czytaj również

Aktualności
Facebookfans

Felieton
Artur Magott: AQUAPARK na terenie Białołęki to konieczność

Aktywność fizyczna dla nas i naszych dzieci jest niezbędna dla dobrego zdrowia i lepszego samopoczucia. Rower, piłka, tenis i spacery to najczęściej uprawiane przez mieszkańców Białołęki formy aktywności fizycznej.

 

Więcej …
Wywiad
Krzysztof Pelc: Z absurdami będę walczył ...

z kandydatem na radnego w Dzielnicy Białołęka z listy Gospodarności rozmawia Agnieszka Wróblewska

- Dobrze, że zdecydowałeś się kandydować ponownie w wyborach do Rady Dzielnicy, bo jesteś tu, w naszej części Białołęki najbardziej rozpoznawalnym społecznikiem. Mówi się o Tobie – lokomotywa, która ciągnie lokalne inicjatywy.

 

Więcej …
Logowanie